POST 57: Red Queen vs. Red Rising, cz.I. Czas na bitwę!

Tego jeszcze nie było w mojej karierze 😀 Zastanawiałam się jak ugryźć recenzje dwóch trylogii, które jakby na to nie patrząc są nieco do siebie podobne. A na pewno przeznaczone dla zbliżonego typu odbiorcy, który lubi poczytać sobie lekkie książki si-fi. Tutaj powiedziałabym wręcz, że czytelnik powinien być też albo młody, albo lekko naiwny albo też umieć przymrużyć oczy na pewne sytuacje przedstawione w książce. Wtedy zabawa gwarantowana a świat ufundowany przez pisarzy nas naprawdę wciągnie w swoje czeluści na długi czas.

Czuliście czasami taką pustkę po przeczytaniu jakiejś naprawdę super lektury? Z odpowiednim podejściem tutaj ją na pewno poczujecie. Nie wiecie na którą z tych trylogii się zdecydować? Postaram się wam pomóc tym postem, otóż postanowiłam zrobić małą “bitwę” pomiędzy nimi, dzieląc treści na poszczególne kategorie i oceniając je przez ich pryzmat. To dla mnie największe jak dotąd  blogowe wyzwanie, proszę zatem o wyrozumiałość. I zapraszam.

***

POCZĄTEK

Trylogia Czerwona Królowa (Red Queen) 

autor: Victoria Aveyard (kobieta w moim wieku a już napisała 3 bestsellery- albo mi się wydaje albo ludzie coraz szybciej obecnie dorastają :P)

TOMY:

  1. Czerwona Królowa (2015)
  2. Szklany Miecz (2016)
  3. Królewska Klatka (2017)
  4. Nieznany tytuł (zostanie NIESTETY wydana w 2018)

IMG_20170409_102642

Na wstępie przyznam, że początek żadnej z trylogii nie powalił mnie na kolana. A już szczególnie jeśli chodzi o Czerwoną Królową, był wręcz typowy i śmieszny. Czułam się jakbym czytała tą historię po raz kolejny- dziewczyna z biednej rodziny, pochodząca z najniższego pułapu klasowego, wyjątkowo zbuntowana i żyjąca według własnych zasad, mająca bliskiego przyjaciela płci męskiej- skąd go znacie? Albo też skąd nie… Podobało mi się jednak tutaj powolne wprowadzanie nas w ten świat, tłumaczenie w nienachalny sposób co gdzie się znajduje i jak działa. Nie odczułam tutaj chaosu czy natłoku nowych słów i bohaterów, wszystko było płynne. Zdecydowanie na plus.

 

Trylogia Red Rising

autor: Pierce Brown (kolejny młody autor, który idealnie wstrzelił się w zapotrzebowanie rynkowe).

TOMY:

  1. Red Rising. Złota krew (2014)
  2. Red Rising. Złoty syn (2015)
  3. Red Rising. Gwiazda zaranna (2016)
IMG_20170519_080412(na zdjęciu tylko dwa tomy- z rozpędu oddałam do biblioteki pierwszą część, nie robiąc jej przed tym zdjęcia 😉 )

Początek mnie po prostu przytłoczył. Autor kolokwialnie mówiąc, na chama, chciał jak najszybciej nam pokazać jaki to on świat wymyślił, ile to nowych słów potrafił stworzyć (wyjątkowo mało kreatywnych) dając nam do zrozumienia że to nie koniec, a on się dopiero rozkręca. Bardzo czegoś takiego nie lubię, chyba że autor jest Tolkienem i NA SERIO wymyśla cały świat od początku do końca. Poza tym bohater jest w zasadzie dzieckiem mającym żonę, reżim jest naprawdę wyjątkowo okrutny i karze w głupi sposób, co jest podkreślone aż do przesady. Więc pierwsze wrażenie jak najbardziej na nie. Co mnie zatem przekonało do nie zamknięcia książki z trzaskiem?

 

FABUŁA

Trylogia Czerwona Królowa (Red Queen)

Wydawało mi się, że będzie typowa aż do bólu, ale że przyjemnie mi się książkę czytało, postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Po czym zaczęłą się rozkręcać i mnie oczarowała, nie mówiąc o tym, że wciągnęła na amen. Podoba mi się, że mamy tutaj dużo akcji, która w dodatku ładnie trzyma się kupy, co nie zawsze ma miejsce w książkach dla nastolatek. Znajdziemy tam naprawdę dojrzałe przemyślenia głównej bohaterki, a całą akcję oglądamy jej oczyma. Co tylko ułatwia nam wczucie się w klimat historii. Nie czułam się zmęczona ani przytłoczona czytaniem jej losów, nigdy też się nią nie znudziłam. Fabuła jest tutaj wartka, ale zwalnia w odpowiednich momentach. Duży plus.

Trylogia Red Rising

No no, po nietrafionym początku, fabuła rozkręciła się mistrzowsko. Uwaga- za początek uważam w zasadzie cały pierwszy tom 😉 Dopiero w dwóch kolejnych fabuła zaczęła być bardziej poważna i realna, poznajemy świat który autor nam wykreował, nawiązują się ciekawe relacje między postaciami i na każdym kroku coś nas zaskakuje. Warto zatem przebrnąć przez Złotą krew żeby później napawać się całkiem ciekawą i mocną historią. Tutaj fabuła od drugiego tomu elegancko się klei, brniemy przez nią oczami głównego bohatera, co tak jak w przypadku Czerwonej Królowej dodatkowo wciąga czytelnika i gra na naszych emocjach. Coraz to zmieniają nam się sojusze, fronty i lubiane postacie, dlatego też książka nas nie znudzi. Plus, plus, plus.

 

ŚWIAT PRZEDSTAWIONY

Trylogia Czerwona Królowa (Red Queen)

No cóż, świat który zafundowała nam autorka jest całkiem fajny oprócz tego, że byłam w takim już wiele razy 🙂 Czytaliście Igrzyska Śmierci? Albo Niezgodną? No to tutaj macie to samo, z nielicznymi wyjątkami i dodatkami Victorii. Co z jednej strony jest zabawne a z drugiej smutne, bo o ile jeszcze rozumiem inspirację tak już ciężko mi tolerować kopiowanie. Na szczęście po pierwszym niesmaku sytuację ratują bohaterowie i fabuła, do których to autorka podeszła nieco inaczej. Tak czy siak mamy tutaj bardzo prosty podział ludzkości: na Czerwonych z niskiej, roboczej klasy (kopalnie, fabryki, służba itp.) oraz na Srebrnych, nie tylko pięknych i bogatych, ale również uzdolnionych potomków silnych rodzin, którzy potrafią kontrolować żywioły, zwierzęta czy też nawet umysły. Ta odrobina magii dodaje historii kolorów i sprawia dodatkowo, że sceny walki są ciekawsze a czytelnik zgaduje co też nam pokaże nowa postać za cudowną moc. Ogólnie świat ten jest, jakżeby inaczej, postapokaliptyczny. Co znaczy, że jako czytelnicy jesteśmy na ziemi (co autorowi ułatwia sprawę bo może sobie używać spokojnie słów na przedmioty i zachowania w formie, którą znamy), lata po wielkiej, katastroficznej wojnie. I właśnie przez to wytworzył się ten paskudny podział na lepszych i dużo gorszych, co koniec końców doprowadziło oczywiście do tragedii. Mamy tutaj więc prosty podział z ciekawą wstawką w postaci dodatkowych umiejętności połowy bohaterów.

Trylogia Red Rising

Tutaj sprawa jest nieco skomplikowana. Mamy też separację ludzkości na kolory, ale nie dwa bynajmniej. Kolorów mamy multum, każdy odpowiada za daną sferę organizacji społeczeństwa. Znowu Czerwoni są kolorem najniższej kategorii, pracują na Marsie wydobywając cenne złoże hellium-3 z obietnicą lepszego życia dla przyszłych pokoleń a także miłego życia po śmierci, która jest szybka i nieubłagana. Klasą najwyższą, rządzącą tym światem są Złoci. Zdecydowanie można nazwać ich tyranami, rządzą twardą i niesprawiedliwą ręką, każda inna klasa stanowi dla nich śmieci (może oprócz Srebrnych, którzy zajmują się szeroko zakrojoną finansjerą, dlatego siłą rzeczy trzeba się z nimi liczyć) których pozbywają się bez mrugnięcia okiem. To okrutny świat, który grupa buntowników chce zniszczyć za wszelką cenę i odbudować go od nowa, na lepszych zasadach. Ah, noi wspomnieć jeszcze trzeba że Złoci nie są tacy zwyczajni. To półbogowie, o niezwykłej mocy fizycznej, inteligencji, wykształceniu (chociaż przedstawiony w pierwszym tomie uniwersytet powinien zostać zlikwidowany jak dla mnie, nie uczy zbyt wiele oprócz okrutnego mordowania własnych braci) oraz oczywiście urodzie. To wszystko właśnie zapewnia im posłuszeństwo całej reszty kolorów.

IMG_20170519_080426

Część si-fi tej trylogii widoczna jest głównie przez to, że cały poruszamy się między planetami i księżycami. Głównym miejscem jest mars i ciągle do niego wracamy, gdyż jest to miejsce pochodzenia naszego głównego bohatera, a także serce oraz mózg buntu. Pomijając oczywiście fakt łatwości podróżowania statkami kosmicznymi, przez co zawsze w tego typu książkach się uśmiecham do siebie, reszta zrealizowana jest całkiem w porządku jak na mój gust. Świat tej serii jest zatem nie tylko podzielony, ale i skomplikowany, bo problem nie tyczy jednej planety, ale wielu co naprawdę ma ogromny wpływ na przebieg sytuacji. Noi sprawia że sytuacja jest trudniejsza i dla czytelnika ciekawsza 🙂

 

BOHATEROWIE

Trylogia Czerwona Królowa (Red Queen)

Świat widzimy tutaj z perspektywy głównej bohaterki, Mare Barrow, dziewczyny z nizin społecznych, która generalnie specjalizuje się w kradzieży i kombinowaniu jakby tu utrzymać rodzinę przy życiu. Wydaje się silną osobowością, ale tak naprawdę widzimy kilka razy z jaką łatwością się poddaje losowi i swoim myślom co samo w sobie złe nie jest, ale dość zaskakuje. Podoba mi się jednak jej stanowczość i konkretne podejście do problemów, czego brakowało na przykład Katniss z Igrzysk, a co mogło dość drażnić czytelników. Oprócz Marej, której losy same w sobie są ciekawe, mamy wachlarz postaci złych, bardzo złych, neutralnych, umiarkowanie dobrych i nawet dobrych. Osoby te nie lubią za bardzo przeskakiwać z jednej szufladki do drugiej, a jeśli już to robią to nie na całego. W przypadku tej książki jakoś mnie to nie drażni zbytnio, bo nic nie jest proste ani łatwe dla bohaterów nawet bez jasnej klasyfikacji. Częste zwroty akcji sprawiają, że nasi bohaterowie ewoluują, dostosowując się do tego co się dzieje mając jednak w głowie nadal swoje zamierzenia i plany. Co prowadzi do ciekawych konfrontacji i decyzji. Zdecydowanie ten element mnie nie zawiódł, mimo że z początku spodziewałam się czegoś znacznie mniej ambitnego i prostszego, a dostałam niezły kawał fabuły z rozwiniętymi postaciami, które żyją własnym życiem i dorastają. Duży plus.

Trylogia Red Rising

Podejście do perspektywy podobne jak w Czerwonej Królowej, oprócz tego że świat widzimy z oczami chłopca o imieniu Darrow, który na naszych oczach dosłownie przemienia się w inną osobę fizycznie, żeby potem dorosnąć też mentalnie, co mi się mega podobało. W przypadku tej postaci autor odwalił kawał dobrej roboty, mam wrażenie że pisarz sam dorastał kreując tą historię. To co nadało Darrowowi realizmu, to fakt, że widzimy jego błędy, nieprawidłowe rozumowanie, szarpiące nim emocje a także mękę, którą sprawia mu ukrywanie własnego ja przed ludźmi których nie tylko zaczyna szanować, ale również kochać. Wszyscy bohaterowie z samego początku ściśle trzymają się swoich kolorów, odgrywając przeznaczone im role nie patrząc na cenę, już nie mówiąc o logice. Złoci to po prostu parszywi, pełni ignorancji i braku szacunku, pewni siebie psychopaci, którzy uważają się za królów świata nie zważając na nikogo na swojej drodze. Widzimy tutaj też, że nie wszyscy z nich mają takie zero jedynkowe podejście i to właśnie najbardziej intryguje, ale budzi też sporą nieufność. Wraz z kolejnymi rozdziałami poznajemy coraz to więcej osób z różnych frakcji kolorystycznych, którzy zdają się widzieć jak bardzo ten system jest zły i zgubny. Czekają zatem tylko na iskierkę, która rozpali pożar zmiany.

Obie te główne postacie to zagubieni i nieszczęśliwi nastolatkowie, którzy przez przypadek stają się centrum krwawej rewolucji. Oboje poznają swoich przyjaciół i wrogów, tracą też wiele z siebie na tej drodze i przez to dojrzewają, zaczynają podejmować decyzje i wyzwania które wreszcie zaczynają mieć sens i są realne do realizacji. Także początkowe złe wrażenie zamazały kolejne rozdziały, gdzie przestajemy mieć do czynienia z wściekłymi dziećmi, a wreszcie słuchamy dorosłych i nad wiek dojrzałych reformatorów z przypadku. Za to polubiłam obie te trylogie, pozwoliły mi na zatopienie się w ich światach bez niesmaku.

 

To tyle na dzisiaj, temat jest na tyle obszerny i urósł do sporych rozmiarów, dlatego postanowiłam go podzielić na dwa posty. Inaczej byłby kompletnie nieczytelny. Zainteresowanych zapraszam zatem na kolejną część, polecam zerknąć na obie te serie bo są naprawdę ciekawe. Nadadzą się idealnie na wakacyjny wyjazd albo weekendowy relaks. Oceńcie zresztą sami 🙂

 

Uszanowanie,

Patrycja

Reklamy

One thought on “POST 57: Red Queen vs. Red Rising, cz.I. Czas na bitwę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s