POST 60: Przetestowani, przetestowane- co polecam, a od czego radzę się trzymać z daleka.

Zapraszam na kolejny wpis z ostatnio wypróbowanymi produktami różnej maści. Aby zobaczyć poprzedni wystarczy kliknąć tutaj.

Jak zwykle królują kosmetyki w tym jeden z kolorówki, mam nadzieję że recenzja okaże się pomocna 🙂 Nie przedłużając, zaczynamy.
1. Szampon i odżywka Lavera, Hair Pro Odnowa i regeneracja.

IMG_20170713_174735

Kolejny produkt Lavery, który miałam okazję wykorzystać i przyznam, że postanowiłam sobie obecnie zrobić przerwę od tej marki. Ten duet zdał u mnie egzamin, ale nie powalił zbytnio na kolana. Jak zwykle wielkie brawa za wydajność, dobre pienienie się (a więc łatwość użytkowania), przyzwoity skład no i w tym przypadku piękny zapach, choć wiem że to kwestia gustu bo nie każdy jest takim fanatykiem róży jak ja. Konsystencja szamponu jest gęsta, bardzo ładnie rozprowadza się na włosach, podobnie zresztą ma się sprawa w przypadku odżywki. Wszystkie odżywki Lavery mają naprawdę świetną gęstość, czuć że włosy są nawilżone ale nie obciążone, co mi osobiście na maksa odpowiada.

IMG_20170713_174751IMG_20170713_174743

Cena zestawu jest jak najbardziej w porządku według mnie, zużyjemy go w ciągu 2-3 miesięcy częstego użytkowania przy długich włosach. Nie zachwycił mnie tu jednak długotrwały efekt użytkowania i fakt że produkty te nie oddziaływały na moje włosy zawsze w ten sam sposób. Raz były po umyciu troszkę przesuszone, raz idealnie błyszczące. Zdaję sobie sprawę, że na stan moich włosów wpływa wiele czynników, jednak w produktach tej marki zdecydowanie brakuje mi jakiegoś konkretnego składnika czy ich mieszanki, która sprawowałaby nad nimi większą kontrolę i oddziaływała pozytywnie na dłużej, a nie tylko od mycia do mycia. Dlatego do tego duetu już nie wrócę, polecam spróbować przy mniej wymagających włosach. Generalnie jak szukacie produktów z dobrym składem który ma je po prostu dokładnie oczyszczać i chronić to będzie to bardzo dobry wybór. W pozostałych przypadkach warto zainwestować w coś innego 🙂

Firma Lavera nie testuje na zwierzętach, szampon i odżywka nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego.

 

2. Żel pod prysznic Faith in Nature, Lawenda i geranium.

IMG_20170713_174801

Tutaj powiem krótko: produkt wart swojej ceny. Wydajny, dwufunkcyjny jako że można wykorzystać go również w ramach płynu do kąpieli. Zapach wspaniały, ziołowo-kwiatowy i bardzo intensywny, ale również terapeutyczny. Świetny jeśli chcemy zakończyć długi dzień prysznicem lub kąpielą. Dobrze się pieni, dlatego łatwo z niego korzystać, no i jego cena też jest w porządku, szczególnie że opakowanie jest naprawdę spore. Generalnie polecam wypróbować tą markę, przynajmniej jeśli chodzi o żele pod prysznic bo nie miałam do tej pory styczności z ich innymi produktami.

IMG_20170713_174807

Firma Faith in Nature nie testuje na zwierzętach, żel pod prysznic nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

 

3. Podkład mineralny matujący, Annabelle Minerals (odcień Golden Fair).

IMG_20170713_174710

Ten kosmetyk będzie dla mnie wyjątkowo ciężki do zrecenzowania…Na wstępie dodam, że był to pierwszy tego typu produkt w moich zbiorach, generalnie nigdy wcześniej nie próbowałam podkładów mineralnych, czy w ogóle jakichkolwiek minerałów, ewentualnie stanowiły one gdzieś domieszkę składu kosmetyku ale nie korzystałam z nich w formie czystej. Do tej pory też zawsze stosowałam podkłady w płynie albo musy, więc sypki produkt był dla mnie całkowitą nowością, podkreślam to bo być może fakt ten wpłynie na moją recenzję. W tym przypadku postanowiłam podzielić moje odczucia na wady i zalety, łatwiej będzie to przeczytać a mnie samej nic z przemyśleń nie umknie. Tak więc jeśli chodzi o ZALETY produktu:

  • wydajność!!! to niesamowite jak długo z niego korzystałam przy praktycznie codziennym stosowaniu. Faktycznie jest to zaleta mineralnych podkładów, jeśli natrafimy na ten jedyny ulubiony, możemy się cieszyć nim naprawdę długo. Ja swój miałam przez ponad pół roku, co przy takim stosowaniu nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Nie ma też tutaj obawy o zepsucie czy brak świeżości, jeżeli dbamy o podstawowe zasady higieny ani nic do niego nie wlewamy i nie wsypujemy, co jak sądzę jest dość logiczne i normalne;
  • skład- o tym nie będę się za bardzo rozpisywać, przewagą minerałów jest to że są po prostu dobre dla skóry, pozwalają jej oddychać, łatwo się je zmywa i nie tworzą nam sztucznej maski na twarzy. Także jeśli szukacie naturalnego podkładu to polecam spróbować;
  • gama kolorystyczna- chyba nigdy nie miałam tak dobrze dobranego kolorem podkładu. Nie wiem jak to jest w przypadku innych minerałowych marek, ale Annabelle Minerals może się poszczycić naprawdę szerokim spektrum odcieni i rodzajów swoich podkładów. Dlatego też mój był dobrany naprawdę dobrze, a zazwyczaj mam z tym niestety problem;
  • konsystencja- bardzo podoba mi się idea mineralnych podkładów ze względu na ich przyjemne stosowanie i nakładanie na twarz. Trochę czasu zajęło mi radzenie sobie z ujarzmieniem techniki aplikacji, ale po jakimś czasie byłam zadowolona z efektu, a używanie pędzla do makijażu na całą twarz sprawia mi po prostu poranną przyjemność 🙂 Jeśli zaczynacie przygodę z minerałami, zdecydowanie polecam pooglądać sobie filmiki instruktażowe bo można robić naprawdę sporo błędów, przez co nasz produkt może szybciej się skończyć i/lub być źle nałożony, a tego nie chcemy;
  • cena- Annabell Minerals wybrałam nie tylko ze względu na liczne polecenia tej marki, ale także chciałam wypróbować mineralny produkt ze średniej półki cenowej. I wydaje mi się że trafiłam bardzo dobrze, nawet gdyby mój eksperyment się nie udał to nie odczułabym boleśnie zmarnowania środków finansowych, a jedynie zaliczyłabym nieudany eksperyment, co w przypadku testowania nowości po prostu się może zdarzyć;
  • zapach- to, czego nie lubiłam w drogeryjnych podkładach to był zapach. Nie znosiłam tego plastelinowego, intensywnie perfumowanego zapachu, tutaj z kolei mamy produkt bez żadnej woni. I tak moim zdaniem powinno być, nakładam na twarz krem i używam perfum, kompletnie nie potrzebuję żeby moja skóra dodatkowo pachniała przez kosmetyk kolorowy, co może być drażniące. Skoro coś tak nienaturalnie pachnie, musi zawierać jakiś mocny syntetyk (wystarczy przeczytać skład podkładu aby się o tym przekonać).

No dobra, skoro wszystko jest tutaj takie piękne, to czy mam zamiar opisać jakiekolwiek WADY tego podkładu? A jakże, oto one:

  • krycie- osobiście mi ono wystarczało na co dzień, ale jednak za pomocą minerałów ciężko uzyskać odpowiedni wygląd skóry i zachować przy tym trwałość produktu w przypadku wyjścia na wieczór, na imprezę choćby. Brakowało mi tutaj zdecydowanie podkładu płynnego, który jednak ładnie wygląda na twarzy przy dodatkowej warstwie, produkt sypki nie potrafi się tak ładnie połączyć ze skórą gdy jest go na niej za dużo. Nie mam zbyt problematycznej cery, ale od czasu do czasu zdarza mi się jednak mieć jakiś mały wysyp niedoskonałości. Albo przez mój brak umiejętności albo też przez specyfikę produktu (lub mix tych dwóch elementów) podkład zwyczajnie sobie z tym nie radził. Nie przeszkadzał ale też nie pomagał, dlatego dla osób z problemami skórnymi może on nie być zbyt wiernym przyjacielem;
  • trwałość- z tą cechą bywa naprawdę różnie. Raz bywało tak, że produkt bez problemu wytrzymywał na skórze cały dzień i wyglądał jak milion dolarów, a z kolei zdarzało się że po dwóch godzinach wyglądał po prostu paskudnie i dziwnie zmieniał mi kolor na twarzy albo ją lekko wysuszał. Częściej występowała ta pierwsza wersja ale jednak musimy wziąć pod uwagę, że minerały nie potrafią zrobić nam maski ale silnie oddziałują z nastrojem skóry na dany dzień, co może być niestety poważną wadą dla wielu osób.
  • tworzenie zmarszczek- tutaj w zasadzie nawiązanie do poprzedniego podpunktu. Niestety w przypadku gorszego dnia skóry, jej wysuszenia to to, co przy normalnym, płynnym podkładzie nie byłoby widoczne, przez mineralny zostało podkreślone. Nie pomagały dodatkowe warstwy kremu nawilżającego przed aplikacją, czy też kremu pod oczy (a dodam że w takich wypadkach lubił się on dodatkowo dziwnie zważyć w niektórych miejscach), suche skórki nieznośnie wyłaziły mi w najróżniejszych miejscach nie wyglądając za dobrze. W takich dniach wolałam wyjść do pracy bez jakiegokolwiek makijażu niż używać podkładu który dodatkowo lekko wysuszał mi skórę.

Podsumowując, uważam że jeśli szukacie naturalnego podkładu a nigdy minerałów nie używałyście, to może to być dla was strzał w dziesiątkę warty przetestowania. Fajnie jest dorwać najpierw jakieś małe próbki które coraz częściej są dostępne w sklepach, łatwiej wtedy dobrać nam rodzaj podkładu i jego kolor a przede wszystkim sprawdzić czy sypki podkład jest w ogóle dla nas. Nie każdy będzie dobrze reagował na minerały, wiem że są osoby którym w ogóle one nie pasują mimo że wielokrotnie próbowały do nich podejść i jak najbardziej to rozumiem. Uważam że nie wszystko jest dla każdego, po prostu. Nie wiem czy wrócę do Annabelle Minerals, chciałabym na pewno zostać przy minerałach, a obecnie stosuję inną markę, która też ma swoje wady i zalety. Ogólnie zatem polecam spróbować, z podkreśleniem że niekoniecznie zabawa z takim kosmetykiem może wam się spodobać 🙂

Firma Annabelle Minerals nie testuje na zwierzętach, podkład nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

 

4. Mleko roślinne z orzecha laskowego, Alpro.

Coś cudownego! To mleko jest po prostu idealne jako dodatek do kawy, kakao czy herbaty (polecam z czekoladową Yoga Tea, mega!) a także z matchą dla odważnych użytkowników. Smak jest naprawdę orzechowy, będzie też zatem świetnym dodatkiem do deserów czy owsianek, chociaż przyznam że nie próbowałam go jeszcze w tej wersji. Lubię go też za to że jest gęste, co sprawdza się szczególnie w przypadku picia z kawą. Serdecznie polecam wypróbować, naprawdę cudny smak, powiedziałabym że niepowtarzalny 😉

Firma Alpro nie testuje na zwierzętach, ich produkty nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego.

 

5. Pianka do mycia i oczyszczania twarzy, Avril.

IMG_20170713_174820

Jak widać na zdjęciu po opakowaniu pianki, przeszła ona ze mną sporo. Głównie dlatego że jest ona po prostu NIESKOŃCZONALNA. Używam jej codziennie rano od ponad pół roku i jej końca nie widać! Pianka to mój totalny faworyt jeśli chodzi o oczyszczanie twarzy, żele mi ją często podrażniają albo wysuszają i generalnie mam się zawsze o co przyczepić do takiego produktu. Pianki są natomiast nie tylko przyjemne w użytkowaniu ale również delikatne dla skóry, a ta konkretna bije na głowę wszystko, co miałam do tej pory. Oczyszcza, delikatnie pielęgnuje, pięknie pachnie i ma przyzwoity skład. Uwielbiam też fakt, że mamy tutaj do czynienia z pompką, co jest po prostu nie tylko eleganckie ale zapobiega dostawaniu się bakterii do produktu, jest szybkie i wygodne. Jej cena może trochę odstraszyć, ale uważam że jest tego absolutnie warta. Będę teraz testować inny tego typu produkt (o ile to opakowanie się kiedykolwiek skończy :P) ale do tej na pewno jeszcze wrócę.

IMG_20170713_174834

Skład pianki jest niewidoczny na zdjęciu, łapcie go zatem poniżej:

Ingredients (INCI): Aqua, hamamelis virginiana (witch hazel) water*, cocamidopropyl betaine, decyl glucoside, glycerin, benzyl alcohol, sodium chloride, lactic acid, parfum (fragrance), zinc pca, xanthan gum, sodium benzoate, linalool, sodium levulinate, limonene, nelumbo nucifera flower extract*, citric acid, potassium sorbate

* certified organic

Firma Avril nie testuje na zwierzętach, pianka nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.

 

To wszystko na dzisiaj, trochę się rozpisałam ale zdecydowałam że warto wam jednak przybliżyć nieco tak specyficzny produkt jakim jest podkład mineralny. Wiem że wiele osób boryka się z decyzją jego zakupu i szybko zniechęca, a jednak moim zdaniem jest to bardzo dobry wybór jeśli chodzi o kolorowy kosmetyk do twarzy. Generalnie nie było dzisiaj żadnych bubli z czego się ogromnie cieszę i mam nadzieję że być może pomogłam wam w jakiejś niewielkiej decyzji jeśli chodzi o wybór marki czy produktu.

Polecam się 😉

Patrycja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s